Sex telefony powracają do łask!

Według instytutów sprawdzających internetowe zwyczaje Polaków, okazuje się, że sex telefony znowu powracają do łask i korzysta z nich coraz więcej mężczyzn w wieku od 20 do 70 lat. To zjawisko bardzo ciekawe i trudno o jedno logiczne wytłumaczenie. Możliwe, że wpływ na to mają różne czynniki ale najważniejszych z nich jest coraz większa izolacja społeczeństwa spowodowana przez usługi świadczone drogą online. Z tegoż powodu również seks telefony są coraz popularniejsze.

Motyw wróżek

Wróżka posiadała nad sobą władzę zwierzchnią, Arcywiedźmę, którą była Hekate – grecka bogini magii, ciemności i zemsty. Kierowała ona poczynaniami trzech wiedźm, a także ustalała plan pogrążenia Makbeta. Czarownice miały w swym władaniu także siły przyrody, głównie wiatry oraz, dzięki swym magicznym umiejętnościom, potrafiły przywoływać widma do świata żywych, którymi to nękały Makbeta. Wiedźmy w Szekspirowskim dramacie są uosobieniem zła, gdyż celowo obwieszczają głównemu bohaterowi jego przyszłość. Charakterystyczne zwyczaje czarownic i ich aparycja przedstawiona przez Szekspira, jest całkowicie kontrastowa w stosunku do mitologicznej Kirke, która była piękna i działała raczej w imię dobra, choć czasem dopuszczała się złośliwych żartów kosztem ludzi. Czarownica ta posiadała dużo więcej ludzkich cech niż szekspirowskie wiedźmy. O ile działania Kirke były sporadycznymi ekscesami nie czyniącymi zbyt wielkich strat, o tyle działania czterech, odrażających wiedźm doprowadziły do tragedii Makbeta i wielu mu bliskich osób.

Bogurodzica – omówienie

Aby odpowiedzieć na pytanie o funkcję występujących w „Bogurodzicy” archaizmów warto odwołać się do znanego w języku i kulturze przeciwstawienia „sacrum” (świętość) i „profanum” (codzienność). Polska najstarsza pieśń tematycznie sytuuje się w dziedzinie sakralnej, stąd muszą się pojawić językowe wskazówki podkreślające to odniesienie. Prócz samego artystycznego kształtu, analizowane archaizmy miały wywołać u odbiorców świadomość podniosłości przekazu. Poza tym ciekawie umotywowany jest „przebyt”. Otóż tworzy on z rzeczownikiem „pobyt” swoistą parę, z tym samym rdzeniem „byt”, a różnymi prefiksami. Ów wspólny rdzeń wskazuje na ciągłość między ziemskim pobytem a rajskim przebytem, przy zachowaniu ich podziału (tu wkraczają różnicujące przedrostki).

Stylizacja na dawność może dotyczyć również układów ponadzdaniowych, czyli całości przekazu bądź jego większego fragmentu. Taką archaizacją było użycie przez Jana Kochanowskiego w „Odprawie posłów greckich” wiersza białego. Pamiętajmy wszakże, iż wielkim dokonaniem renesansu w Polsce było uformowanie regularnego wiersza sylabicznego z rymowanymi klauzulami. Trzecia pieśń, którą wykonuje „chorus” brzmi, jak to podkreślał sam autor „nie wedla uszu naszych”:
„O bialoskrzydla morska pławaczko, Wychowanko Idy wysokiej,
Łodzi bukowa, któraś gładkiej
Twarzy pasterza Pryjamczyka
Mokrymi słonych wód ścieżkami
Do przezroczystych Eurotowych
Brodów nosiła!”.

Fragment ten w swej budowie wyraźnie różni się od tendencji wersyfikacyjnych w renesansowej Polsce. Wystarczy w tym celu zestawić inne utwory poetyckie J. Kochanowskiego czy wcześniejsze M. Reja. Ta odmienność stanowi zatem wyrazisty sygnał nawiązania do chwytów artystycznych z innej epoki – tutaj oczywiście chodzi o nawiązanie do poezji greckiej i próbę oddania jej kształtu w mowie polskiej. Poza zgodnym z greką brakiem rymowanych klauzul mamy typowo homerycki dwuczłonowy epitet „białoskrzydła” oraz dwukrotnie zastosowaną inwersję. Występuje ona w wersie piątym, poza tym cała kunsztowna apostrofa kończy się orzeczeniem, co bardziej odpowiada składni łacińskiej niż polskiej. W całej „Odprawie…” – czego próbką jest zacytowany fragment – zastosował poeta trzy rodzaje archaizowania: naśladowanie antycznej poetyki (wiersz biały), archaizmy składniowe („białoskrzydła” – nowy w ówczesnej polszczyźnie sposób składania wyrazów złożonych), dwie inwersje. Cel sięgnięcia po te środki organizowania wypowiedzi podyktowany został mitologiczną tematyką utworu oraz samym gatunkiem – Kochanowski nazwał go tragedią.

Już u źródeł polszczyzny, w średniowieczu możemy odnaleźć udokumentowane zabiegi archaizacyjne

Już u źródeł polszczyzny, w średniowieczu możemy odnaleźć udokumentowane zabiegi archaizacyjne. Ich przykłady znajdujemy w najstarszym polskim zachowanym zabytku poetyckim, jakim jest „Bogurodzica”. Do dziś zachowane odpisy tego utworu pochodzą z początku XV wieku, jednakże sama pieśń została stworzona dużo wcześniej. Najlepiej datować jej powstanie na początek XIV wieku, ewentualnie przełom XIII i XIV wieku. Pieśń ta pod względem językowym stanowi – jaki pisze Stanisław Lehr-Spławiński – „istną kopalnię starodawnych wyrazów i form, które w takim zespole nie występują w żadnym innym zabytku staropolskim”. Nas najbardziej interesuje to, że słowa „Bogurodzicy” pochodzą często z różnych okresów (np. wołacz „matko” jest nowy w XV w., a przyimek „dzieła” odchodzi wtedy w przeszłość), stąd część musiała być archaizmami już w średniowieczu. Zresztą występowanie wyrazów, które można by uznawać za posiadające w czasie bądź niedługo po powstaniu utworu cechę dawności, poświadczają częste błędy kopistów przy przepisywaniu tychże. Oto fragment zawierający wyrazy starodawne już dla średniowiecznych czytelników, słuchaczy bądź wykonawców (można tutaj podejrzewać, iż rycerze śpiewający „Bogurodzicę” pod Grunwaldem mogli już pewne jej słowa znać tylko z tego utworu):
„Bogurodzica dziewica, Bogiem slawiena Maryja,
U twego syna gospodzina, matko zwolena, Maryja!
Zyszczy nam, spuści nam!
(…)
Twego dzieła Krzciciela, bożycze,
Usłysz glosy, napełń myśli człowiecze.
(…)
A dać raczy, jegoż prosimy:
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt”.

Już sam wyraz rozpoczynający utwór (i „zarazem” tytuł) „Bogurodzica” wiedzie ku pochodzącym jeszcze z czasów prasłowiańskich dwuczłonowym imionom typu „Burzywoj”, „Mirosław” czy (po przyjęciu chrztu) „Bogumił”, „Bogusław” itp. Pierwszy człon jest fleksyjną formą celownika l.p. – „komu rodzica? Bogu”. I już dla średniowiecznych kopistów to złożenie z pierwszym członem w celowniku było trudno zrozumiałe, powtarzane są bowiem zmiany celownikowej końcówki „–u „na dopełniaczową „-a” (zgodnie z pytaniem „czyja rodzica?”). O rzeczowniku „bożyc” E. Ostrowska pisze, że „już w średniowieczu nie był on zrozumiały dla pisarzy sporządzających odpisy pieśni, którzy dlatego go zniekształcali w różny sposób, przy czym najczęstsza była wersja „zbożny czas”, co oczywiście nie daje żadnego sensu”.
Przyimek „dzieła”, który ma znaczenie „ze względu”, „dla”, już pod koniec XVI wieku przekształcano na „syna”. Poza tym jest to słowo, które wraz z poprzednimi dwoma, znamy tylko i wyłącznie z tekstu „Bogurodzicy”. Nie mogły zatem należeć do „normalnych” średniowiecznych wyrazów. Kolejnym słowem wartym zastanowienia jest „przebyt”. Był on już w XV wieku archaiczny i przez to używany wyłącznie w tekstach religijnych.

Archaizmy

Język zmienia się na przestrzeni dziejów. Używane niegdyś elementy wymowy, fleksji, słownika czy składni w odpowiedzi na ewoluujące otoczenie, zwyczaje społeczne i językowe (uzus) mogą zanikać, ustępując miejsca innym. Najprostszym do pomyślenia motorem takich zmian są przekształcenia materialnego otoczenia przez działalność ludzką. Pojawiają się nowe przedmioty codziennego użytku, inne sposoby wytwarzania dóbr, organizacji wojska itd. Ale te nowe przedmioty nie wchodzą na pustą scenę, a zastępują, uznane w pewnym momencie za przestarzałe, dzieła rąk ludzkich. Wypierając je, wypierają również związane ze starym porządkiem nazewnictwo.

Po tych wstępnych uwagach łatwo się domyślić, że archaizmy stanowią taki zabieg językowy, który zależy od czasu jego zastosowania i wiąże się ze współczesną (a każda epoka była kiedyś współczesnością) świadomością użytkowników języka. Najogólniej, zabiegi tego typu odkrywamy dzięki zestawieniu dzisiejszego stanu języka polskiego z jakąś jego wcześniej udokumentowaną postacią. Efekty archaizowania jawią się zatem odbiorcy jako elementy posiadające odniesienie do dawniejszych czasów, stąd są one wzbogacone o dodatkowe odcienie znaczeniowe. Mówi się często o takich zwracających na siebie uwagę formach językowych, iż nie są one przezroczyste – skupiamy się bowiem czasem więcej na nich niż na określanej przez nie rzeczy (jeśli taka w ogóle istnieje). Zatem posłużenie się stylizacją na dawność (tak też można nazwać archaizacje) w odczuciu użytkowników języka nie jest neutralne, a posiadać musi jakieś inne – poza samym nazywaniem, określaniem itp. – funkcje.
Użycie archaizmu bez uświadomienia sobie jego stylizacyjnych walorów, bez jakiegoś komunikacyjnego wykorzystania jego nacechowania językoznawcy uważają za usterkę językową (posłużenie się formą nie tyle błędną, ile – ze względów zwykłego porozumiewania się – gorszą). Wszelkie zatem sięganie po archaizmy musi być umotywowane, czyli pełnić taką funkcję znaczeniową, przekazywać taką informację (wartości), których współcześnie używany środek językowy oddać by nie mógł.